Ekonomia rodziny – między pracą, konsumpcją a oszczędzaniem

O rodzinie napisano już niemal wszystko. Wskazywano, że jest najważniejszą instytucją społeczną, ostoją społeczeństwa, przestrzenią przekazywania tradycji i wartości oraz miejscem kształtowania kolejnych pokoleń. Nic więc dziwnego, że rodzina od dawna znajduje się w centrum zainteresowania socjologów, teologów i pedagogów. Czy zatem nie zabrzmi banalnie, jeśli ekonomista doda, że rodzina stanowi również fundament gospodarki i – w pewnym sensie – jej model w mikroskali?

Stwierdzenie to może wydawać się przesadne, jeśli odwołamy się do podręcznikowego ujęcia gospodarki, zgodnie z którym inwestowaniem i produkcją zajmują się przede wszystkim przedsiębiorstwa, podczas gdy rodzina konsumuje, a jeśli pozwalają na to bieżące dochody – również oszczędza. Z pewnością żadna rodzina ani gospodarstwo domowe nie wyprodukują samochodu czy komputera. Jednak we współczesnej gospodarce, w której systematycznie rośnie znaczenie usług, wiele czynności wykonywanych w ramach rodziny na własne potrzeby może stanowić alternatywę dla usług nabywanych na rynku.

Dlatego dziś bardziej niż kiedykolwiek zasadne jest mówienie nie tylko o „gospodarstwie domowym”, w którym zachodzą procesy konsumpcji, oszczędzania oraz wytwarzania dóbr i usług na własne potrzeby, lecz także o „domowej gospodarce” – rozumianej jako całokształt decyzji ekonomicznych podejmowanych w ramach rodziny. Decyzje te nie ograniczają się do jej wewnętrznej sfery, lecz są ściśle powiązane z funkcjonowaniem całej gospodarki: z jednej strony pozostają pod wpływem zachodzących w niej procesów, z drugiej zaś same oddziałują na jej kształt i dynamikę.

Spróbujmy zatem wskazać, jakie podstawowe decyzje gospodarcze podejmowane są w rodzinie oraz w jaki sposób wiążą się one z sytuacją gospodarczą kraju. Zanim jednak przejdziemy do ich omówienia, należy wyjaśnić kwestię, która może prowadzić do nieporozumień – traktowanie rodziny, a nie jej poszczególnych członków, jako podstawowego aktora gospodarki. Nie oznacza to, że decyzje ekonomiczne nie są podejmowane przez poszczególne osoby. Chodzi raczej o podkreślenie, że decyzje członków rodziny są wzajemnie powiązane i pozostają pod wpływem sytuacji oraz wyborów pozostałych jej członków. Trudno na przykład wyjaśnić decyzję kobiety o podjęciu lub poszukiwaniu pracy bez uwzględnienia sytuacji dochodowej całego gospodarstwa domowego, w tym dochodów współmałżonka. Podobnie trudno analizować strukturę wydatków rodziny bez uwzględnienia etapu jej rozwoju, w szczególności liczby i wieku dzieci.

Jedną z podstawowych decyzji ekonomicznych podejmowanych w rodzinie jest decyzja dotycząca aktywności zawodowej jej członków – tego, ile osób pracuje lub poszukuje pracy oraz kto podejmuje aktywność na rynku pracy. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu dominował model rodziny, w którym to mężczyzna był głównym, a niekiedy jedynym żywicielem gospodarstwa domowego. W kolejnych dekadach model ten ulegał stopniowym przeobrażeniom wraz ze wzrostem aktywności zawodowej kobiet i upowszechnianiem się gospodarstw domowych, w których pracują oboje partnerzy. Zmiany te sprawiają, że decyzje dotyczące tego, kto, gdzie i w jakim wymiarze czasu podejmuje pracę, w coraz większym stopniu zależą od sytuacji ekonomicznej gospodarstwa domowego, możliwości zatrudnienia oraz potencjału zarobkowego poszczególnych jego członków. Z perspektywy ekonomicznej rodzina dokonuje zatem podziału aktywności zawodowej i obowiązków, uwzględniając możliwe do uzyskania dochody, koszty alternatywne oraz uwarunkowania związane z opieką i funkcjonowaniem gospodarstwa domowego. Wzrost aktywności zawodowej kobiet oznacza przy tym, że tradycyjny podział ról według płci coraz częściej ustępuje bardziej zróżnicowanym modelom organizacji pracy zawodowej i życia rodzinnego.

Współczesna tendencja do uelastyczniania form zatrudnienia i organizacji czasu pracy sprawia, że decyzje podejmowane w rodzinie dotyczą nie tylko tego, kto podejmuje aktywność zawodową, lecz także jej wymiaru i sposobu organizacji. Czas przeznaczany na pracę może być dostosowywany do sytuacji ekonomicznej gospodarstwa domowego, potrzeb opiekuńczych, etapu życia rodziny oraz aspiracji zawodowych i osobistych jej członków. Praca w niepełnym wymiarze czasu, elastyczne godziny pracy, praca zdalna czy rozwiązania hybrydowe poszerzają zakres możliwych sposobów łączenia aktywności zawodowej z życiem rodzinnym. Rodzina może zatem kształtować łączną podaż pracy swoich członków, dokonując wyboru między większym zaangażowaniem zawodowym i związanymi z nim dochodami a czasem przeznaczanym na opiekę, obowiązki domowe, edukację czy wypoczynek. Decyzje te są wynikiem zarówno preferencji członków rodziny, jak i warunków panujących na rynku pracy oraz możliwości finansowych gospodarstwa domowego.

Pozostawanie poza formalnym zatrudnieniem nie oznacza ekonomicznej bezczynności. Na dobrobyt rodziny wpływają bowiem również ilość i jakość pracy oraz usług wykonywanych w gospodarstwie domowym – od opieki nad dziećmi i innymi osobami wymagającymi wsparcia, przez przygotowywanie posiłków i prowadzenie domu, po drobne naprawy czy prace remontowe. Wiele z tych usług można alternatywnie nabyć na rynku, korzystając z opieki instytucjonalnej lub indywidualnej, usług gastronomicznych, porządkowych czy remontowych.

Rodzina staje zatem przed szeregiem decyzji dotyczących podziału czasu między pracę zarobkową a pracę wykonywaną na potrzeby gospodarstwa domowego. Zwiększenie aktywności zawodowej może oznaczać wyższe dochody, ale jednocześnie wiązać się z koniecznością zakupu części usług wcześniej wykonywanych samodzielnie. Z kolei ograniczenie czasu przeznaczanego na pracę zarobkową może umożliwiać większe zaangażowanie w pracę domową i opiekuńczą, zmniejszając zapotrzebowanie gospodarstwa domowego na usługi rynkowe. Znaczenie pracy wykonywanej w gospodarstwach domowych prowadzi do interesującej zależności ekonomicznej. Z jednej strony nieodpłatna praca domowa i opiekuńcza istotnie zwiększa rzeczywisty dobrobyt rodzin, mimo że jej wartość nie jest bezpośrednio ujmowana w standardowych miarach aktywności gospodarczej, takich jak PKB. Z drugiej strony zakres czynności wykonywanych samodzielnie przez gospodarstwa domowe wpływa na popyt na odpowiadające im usługi rynkowe. Wraz ze zmianami stylu życia, aktywności zawodowej i struktury demograficznej granica między produkcją domową a usługami nabywanymi na rynku ulega jednak ciągłym przesunięciom.

Postrzegane w dłuższej perspektywie potrzeby rodziny wpływają na decyzje dotyczące podziału bieżących dochodów na część przeznaczaną na konsumpcję i część przeznaczaną na oszczędności. Chociaż cztery piąte polskich rodzin twierdzi, że ich bieżące dochody wystarczają zaledwie na zaspokojenie bieżących potrzeb i po prostu nie pozwalają na jakiekolwiek oszczędzanie, deklaracje te należy przyjmować z pewną ostrożnością. Jest bowiem prawdopodobne, że respondenci uważają, iż oszczędzanie i inwestowanie jest możliwe tylko przy wysokich dochodach. Tak jednak nie jest. Prosta kalkulacja pokazuje, że niewielka kwota 10 złotych, odkładana co miesiąc przez 10 lat na rachunku przynoszącym realny zysk w wysokości 5 procent w skali roku, pozwoli po upływie tego okresu zgromadzić około 2 tysięcy złotych, czyli równowartość rocznego czesnego w szkole wyższej. Byłoby zatem całkiem naturalne, gdyby rodzice dzieci mających dziś 8–9 lat rozpoczęli oszczędzanie z myślą o sfinansowaniu ich przyszłych studiów. W podobny sposób jesteśmy w stanie oszacować wysokość środków potrzebnych do sfinansowania wielu innych potrzeb, które w przyszłości będziemy musieli pokryć z własnej kieszeni. Możemy więc określić minimalny poziom oszczędności, które powinniśmy zacząć gromadzić już dziś. Każdy z nas mógłby w ten sposób stworzyć wieloletni program gromadzenia środków na zaspokojenie przyszłych potrzeb. Niecierpliwość jest jednak powszechną ludzką przypadłością, dlatego trudno nam ograniczać wydatki na bieżące potrzeby – zarówno te ważne, jak i wynikające z doraźnych zachcianek. Łatwiej osiągnąć taką systematyczność, „zobowiązując się” wobec banku lub innej instytucji finansowej do regularnego oszczędzania. Wiele działających w Polsce banków i instytucji ubezpieczeniowych oferuje programy oszczędnościowe, inwestycyjne i ubezpieczeniowe, które pozwalają poprzez systematyczne, nawet niewielkie wpłaty lub składki stopniowo gromadzić większy kapitał.

Niekiedy w planowaniu rodzinnych inwestycji i konsumpcji warto odwrócić kolejność działań i zamiast najpierw oszczędzać, a następnie konsumować, rozpocząć od konsumpcji, którą będziemy finansować z przyszłych dochodów. Taką możliwość oferuje kredyt konsumpcyjny – amerykański wynalazek, który stał się jedną z podstaw rozwoju masowej konsumpcji. U podstaw rozwoju kredytowania konsumpcji leży prosta obserwacja, że nie ma sensu, aby trzyosobowa rodzina mieszkała przez dwadzieścia lat w M-1 tylko po to, aby później, po zaoszczędzeniu wystarczającej kwoty, przenieść się do M-3. Może to trwać nawet dwadzieścia lat, a przecież okres ten stanowi znaczną część życia i nic nie jest w stanie zrekompensować doświadczanych w tym czasie niedogodności. Korzystne może być więc zaciągnięcie kredytu na zakup mieszkania lub budowę domu i jego późniejsza spłata. Podobne rozumowanie można przeprowadzić w odniesieniu do korzyści płynących z kredytu konsumpcyjnego zaciągniętego na zakup samochodu. W tym przypadku nowy samochód nie tylko przynosi satysfakcję z jego posiadania i użytkowania, lecz także może zwiększać bezpieczeństwo w porównaniu z użytkowaniem starego, zużytego pojazdu.

Przykładów pokazujących, jak pod pewnym względem rodzina rozszerza, a pod innym zawęża zakres możliwych wyborów, jest znacznie więcej. Przedstawione tutaj przykłady w zupełności jednak wystarczają, aby stwierdzić, że w rodzinie splatają się najważniejsze wybory, jakich dokonujemy jako producenci, konsumenci i inwestorzy. To w niej dokonuje się najbardziej elementarny podział pracy między aktywność zawodową a pracę domową poszczególnych jej członków; w niej dąży się do maksymalizacji łącznych dochodów, podejmując decyzje o tym, kto i w jakim zakresie ma pracować; w niej dzieli się ryzyko socjalne, gromadząc środki na nieprzewidziane i niekorzystne zdarzenia losowe, takie jak choroba czy czasowe bezrobocie; w niej wreszcie podejmuje się decyzje dotyczące tego, ile i jak długo oszczędzać oraz ile i na jakie cele pożyczać. Decyzje te podejmowane są na co dzień, często przez wiele lat, a ich konsekwencje również odczuwane są przez długi czas. Ekonomiści nie przesadzają zatem, gdy wskazują, że nasz dobrobyt w znacznym stopniu zależy od funkcjonowania rodziny i jakości decyzji podejmowanych w gospodarstwie domowym.

dr hab. Aleksander Surdej, prof. UEK
Założyciel i Kierownik
Centrum Przedsiębiorstw Rodzinnych
Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie
Ambasador RP przy OECD (2016-2023)
Ambasador RP w Wietnamie (2023-2024)

Ekonomia rodziny – między pracą, konsumpcją a oszczędzaniem
Przewiń na górę